Motywacja

[Motywacja][bleft]

Aplikacje do nauki języków

[Aplikacje][bsummary]

Kursy Językowe Online

[Kursy][twocolumns]

Rozrywka w i o języku obcym

[Zabawne][grids]

Dzieci

[Dzieci][bsummary]

Recenzje

[Recenzje][twocolumns]

Zagraniczny kącik muzyczny

[kącik muzyczny][grids]
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Dwujęzyczność/ wielojęzyczność dzieci


fot. Ev Mylonaki

Wielojęzyczne dzieci.


  Wielu rodziców marzy by ich pociechy od niemowalaka przyswoiły naturalnie dwa, a czasem nawet trzy języki. Aby nie musiały zmagać się z nauką w szkole. Żeby po prostu bez wysiłku je już umiały. 
Jaki jest na to sposób? Jak sprawić by dziecko realnie nauczyło się naturalnie dwóch/ więcej języków? Jaki wiek jest do tego odpowiedni?

Odpowiedź na pytanie 'jak' dziecko powinno przyswoić język jest różna dla różnych sytuacji.
To nigdy nie jest łatwe. To ciężka praca wymagająca cierpliwości i wytrwałości ze strony rodzica.

Artykuł "Wielojęzyczne dzieci" ukazał się 01.09.2012 roku. Jest tematem cieszącym się nieustannym zainteresowaniem. Dlatego został uzupełniony i przeredagowany. Zapraszam do lektury i dyskusji w komentarzach. Wielojęzyczni rodzice trzymajmy się razem!




Małżeństwa mieszane


Prawdopodobnie zdecydowaną większość osób dwujęzycznych stanowią dzieci, których rodzice są różnych narodowości. 


Główną zasadą jest by każdy z rodziców mówił do dziecka wyłącznie w swoim języku. Wtedy dziecko przypisuje konkretny język rodzicowi. Rozmawianie z nim w tym wlasnie języku jest dla niego naturalne. Kiedy zatem mama, która od zawsze mówi do malca po polsku, nagle zwraca się do niego w innym języku to wydaje się to dziecku nienaturalne. 
Oboje rodziców powinno od początku mówić do dziecka we własnych językach. Te znają najlepiej, najswobodniej i to właśnie niemal wyłącznie język ojczysty niesie tak ważne treści z serca, których przekazu nie odda żaden język obcy.


Życie w kraju obcym


1. Gdy małżeństwo zamieszkuje kraj jednego z małżonków, język drugiego z rodziców jest językiem 'mniejszości'. Przekazanie dziecku tego języka dziecku staje się nie lada wyzwaniem. Rodzic powinien się zwracać do dziecka tylko w swoim języku od samego początku. Dlatego, ze często jest jedyną osobą, która zapewnia dziecku kontakt z językiem mniejszości
Taki rodzic powinien rozmawiać z dzieckiem w swoim języku w każdej sytuacji i miejscu, aby jak najlepiej rozwinąć słownictwo i swobodę posługiwania się językiem przez malca. Nawet w otoczeniu osób języka większości, które nie rozumieją języka mniejszości, rodzic dalej powinien do dziecka mówić w języku mniejszości, a przez grzeczność po wypowiedzeniu się do dziecka przetłumaczyć reszcie co zostało powiedziane. Nie powinno być tak, że w otoczeniu innych, w gronie rodziny, przyjaciół, w miejscach publicznych, wsród mniej lub bardziej nieznajomych, mama/tata zwraca się do dziecka w języku większosći bo dziecko przecież ten język też rozumie.
Z reguły z początku mówienie w języku mniejszości wśród innych jest wstydliwe dla rodzica, ale zazwyczaj po kilku zaledwie tygodniach rodzic przestaje na to zwracać uwagę i przyzwyczaja się do tego trybu życia. 

2. Gdy małżeństwo zamieszkuje w kraju obcym dla obojga wtedy dziecko dodatkowo jako 'bonus' naturalnie przyswaja także trzeci język, lub drugi jeśli oboje rodziców jest tej samej narodowości.
W takim wypadku rodzice powinni mówić do dziecka we własnych językach i nie uczyć go języka kraju, w którym mieszkają, bowiem dziecko bardzo szybko się go nauczy rozpoczynając swoją edukację szkolną.

Rodziny jednej narodowości zamieszkujące w kraju ojczystym


Fakt zamieszkania w kraju ojczystym dla obojga rodziców nie przekreśla szans ich dzieci na bycie kilkujęzycznymi.

Tak się oczywiście nie stanie jeśli dzieci od małego będą uczęszczać na tradycyjne lekcje nauki języka, bo nie o to w tym chodzi. Godzina czy dwie na tydzień, lekcji w 'formie szkolnej' to za mało.
Pociecha powinna przyswoić język a nie uczyć sie go na lekcjach, by uznać go za naturalny.

Zalecane jest by każdy z rodziców, nawet jeżeli świetnie zna inny język obcy mówił do dziecka w swoim języku ojczystym. Mimo wszystko 'przesłanie z serca' nie popłynie na tyle wyraźnie w innych językach po za swoim własnym. Ale jak najbardziej pomimo zwracania się do dziecka po polsku, rodzic może a nawet powinien mówić do dziecka także w innym języku. 

By dziecko przyswoiło naturalnie język potrzebuje styczności z nim stanawiącej conajmniej 20% jego czasu dziennego, w którym nie śpi, czyli conajmniej około 16 godzin tygodniowo.

Tego kontaktu nie może stanowić tylko osłuchiwanie się, tj. oglądanie bajek, filmów. W ten sposób dziecko się nie nauczy. Ono potrzebuje aktywnego kontaktu z tym językiem, gdy wymaga się od niego uczestnictwa w nim. 
Osłuchiwanie się wprawdzie nie nauczy pociechy języka, ale nie zostanie dla niej bez znaczenia. Jeżeli w przyszłości dziecko będzie chcieć się go uczyć to przyjdzie mu to z dużo większą łatwością.

 W przypadku gdy dwoje różnojęzycznych rodziców pomiędzy sobą rozmawia po angielsku, ale do dziecka zwraca się we własnych językach,  dziecko uczy się dwóch języków, ale nie języka angielskiego, bo nie bierze w nim udziału. Natomiast jeśli zacznie się go uczyć później w życiu to łatwo mu to przyjdzie.

Dobrym pomysłem jest zatrudnienie obocojęzycznej niani, albo au pair. Wartościowym rozwiązaniem jest też obcojęzyczny żłobek/ przedszkole oraz/i być może dalsza edukacja w obcojęzycznych szkołach, gimnazjach i liceach.

Gdy jeden z rodziców zna dobrze język obcy...


...może spotkać się z opinią - nie mieszaj dziecku w głowie, bo sam nie znasz świetnie języka, robisz błędy i nie masz akcentu jak native- błąd! Jak najbardziej rodzic powinien mówić do dziecka w innym języku.

Jeżeli uważa, że ma duże braki gramatyczne i obawia się błędów, wtedy powinien zacząć od czytania dziecku z książek. Wymowę nowych słów zawsze powinien sprawdzać, ale nie bać się błędnego akcentu.

Udowodniono, że akcent człowieka kształtuje się w zależności od jego otoczenia, co oznacza, że młoda osoba anglojęzyczna jadąc do innego kraju angojęzycznego jest w stanie przejąć akcent charakterystyczny dla tamtego regionu. Wszystko zależy od indywidualnych preferencji i wyborów takiej osoby. Ma ona zdolność zmiany i ukształtowania akcentu. Najbardziej 'plastyczna' w tym względzie jest do 20 roku życia. Zatem nie ma o co się martwić, dziecko uzupełni i zweryfikuje wiedzę.


Powinno się do dziecka mówić o stałych porach dnia, przypisując język do wydarzeń, np. w drodze do szkoły mówimy zawsze po angielsku, na spacerze, czy przed snem, albo po prostu zawsze w samochodzie itd. Kwestia wyobrazni rodzica. Chodzi o to, że dobrze robi dziecku skojarzenie konkretnych wydarzeń z językiem, zaprogramowaniem. 


Do jakiego wieku można naturalnie przyswoić język?


Wg. naukowców do 10 roku życia. Związane jest to z kształtowaniem aparatu mowy i mózgu.


Kiedy można rozpocząć czynienie dziecka wielojęzycznym? Czy może jest już za późno?

Najlepszym momentem jest moment narodzin dziecka, a nawet jeszcze gdy znajduje się ono w brzuszku mamy. Jeżeli ten moment przegapimy to generalnie uważa się że do rozpoczęcia edukacji szkolnej powinien zacząć się proces akwizycji języka.

W przypadku gdy dwoje obcojęzycznych rodziców mieszka w jeszcze innym kraju, zaleca się im nie uczyć pociechy języka większości.  Dziecko nauczy się go po pójściu do żłobka/przedszkola. Dlatego można uznać, że wiek 3-4 lat jest już późnym, ale jeszcze odpowiednim momentem. Później z każdym kolejnym rokiem będzie to trudniejsze i bardziej odczuwalne dla dziecka. Mniej naturalne.

Pamiętaj


Trzeba pamiętać, że bez względu na nasze chęci i plany wobec dzieci, te są indywidualnościami, które mają własne preferencje. Może się zdarzyć, że dziecko w którymś momencie po prostu odmówi posługiwania się jednym z języków naturalnych. Może to wynikać ze wstydu przed znajomymi, niechęci spowodowanej innymi czynnikami, np. nieindywidualizowaniem się z daną narodowością itd. Dlatego nie warto dzieci w takim przypadku namawiać, to są odrębne istnienia, które mają własne spojrzenie na świat. Nie muszą się z nami rodzicami zgadzać. To co wydaje się nam  dla nich najlepsze, nie musi w rzeczywistości takim być dla nich samych. 

Problemy z wielojęzycznością


Jednym ze skutków ubocznych wielojęzyczności u dzieci bywa opóźnienie w mowie. Zdarza się, że dzieci w porównaniu do rówieśników jednojęzycznych są za nimi w tyle. Nie jest to niepokojące zjawisko. To naturalna część całego procesu. Dość szybko poziom się wyrównuje. Zazwyczaj po rozpoczęciu edukacji przedszkolnej.


Kiedy się niepokoić?


Gdy zaobserwujemy wszelkie powody do niepokoju. Nie ma tu reguły. Należy zaufać instynktowi.
Własne doświadczenie nauczyło mnie, że powodem opóźnienia w mowie może być choćby niedosłuch. 
Nasza córka nie słyszała dobrze. Rodzina i lekarze pierwszego kontaktu twierdzili, że to wynik właśnie wielojęzyczności. Upierałam się, że nie jest to przyczyną bo widziałam, że dziecko nie słyszy dobrze, a nie np. nie przywiązuje uwagi czy jest wielojęzyczne. Specjalistyczne badania potwierdziły tą tezę  i córka poddała się zabiegowi. Tylko dzięki intuicji i uporowi zdąrzyliśmy z zabiegiem zanim doszło do trwałego uszkodzenia słuchu u mojego dziecka.

Także rodzicu zasięgnij porady specjalisty jeśli coś odbiera Ci spokój. Może to mieć związek ze zdroweim pociechy.


Doświadczenia własne


Moje dzieci są aktualnie w wieku 7, 6 i 2,5 roku. Czyli jest to ostatni dzwonek dla nich, aby naturalnie przyswoić inne języki po za greką. Od kołyski słyszą najrózniejsze języki, i w związku z tym są przyzwyczajone do różnorodności językowej.

Być może już wiesz, że mieszkam na obczyźnie, a mąż jest innej narodowości.

Od początku borykam się z polskojęzycznością pociech.
Zaczęło mnie martwić, że być może moje dzieci nie nauczą się polskiego już nigdy, i czy  jest za późno by jeszcze to zmienić. W trakcie poszukiwań odpowiedzi trafiłam na fantastyczną stronę http://www.bilingualreaders.com/  , po przeczytaniu której napisałam ten wpis. Jeżeli interesują Cię dalsze informacje dotyczące dwujęzyczności i wielojęzyczności to odsyłam do fachowców, na wspomnianą stronę.

Dla moich dzieci jest naturalne, że wszyscy do okoła mówią po grecku, a mama mówi w wielu różnych dziwnych językach. Są otwarte na języki obce. Ich obecność w życiu jest dla nich naturalna i na razie nie buntują się przeciwko tej mnogości i różnorodności. Gdy spotykają obcokrajowca to natychmiast chłoną obce słowa i zwroty. Nie dziwi ich odmienność językowa, ani różnice wyglądu np. pomiędzy grekiem czy chińczykiem. Co mnie cieszy, bo wyrastają w szacunku dla odmienności kulturowej. 

Jest to wpis z 2012 roku. Wtedy ukazały się pod nim komentarze m.in. zakładające, że moje dzieci nauczą się jedynie języka greckiego, a po reszcie eksperymentów językowych, które dzieciakom fundowałam nie zostanie żaden ślad.

Nie do końca okazało się to prawdą.

Faktycznie język polski to główny problem. Walczymy. Z pewnością daleko córkom do poziomu polskich rówieśników, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Język polski jest obecny w domu, dzięki materiałom o których piszę  na blogu. Oglądamy często polską telewizję. Uczymy się w wirtualnej szkole. Mamy lepsze i gorsze momenty, ale dziewczyny szczególnie ostatnio same dojrzały do chęci nauki polskiego. To one mnie proszą o polski a nie jak było wcześniej ja je. Oczywiście często buntują się przeciw niegreckim wersjom językowym bajek i filmów, ale ugodowo akceptują te wyjście, bo jedyny wybór jaki mają to film po polsku albo wcale.

Język angielski mają w szkole i dobrze im idzie nauka.

Starsza córka z powodu drobnego niedosłuchu nadrabia dopiero zaległości językowe i jest bardziej nieśmiała w tym temacie. Ale sama z własnego wyboru często ogląda w językach obcych. Wybiera jednak najczęściej język grecki. Choć to właśnie ona interesuje się i nalega na język polski co raz częściej.

Młodsza często zgaduje mnie po rosyjsku, portugalsku, angielsku i w  wielu innych językach, których czasem nie potrafię nawet zidentyfikować.. Sądzę, że wynika to z osłuchania od młodości z bogactwem językowym. Ogląda na YouTube bajki bez różnicy na to czy język zna czy nie. Zawsze tylko pyta "co to za język", po czym w najmniej oczekiwanych momentach mówi w języku obcym i objaśnia co dany zwrot oznacza. Co jest zadziwiające i fascynujące. Bo jedyna styczność z tymi językami ogranicza się do wyłącznie oglądania bajek jej wyboru.
Oczywiście tu też nie mówimy o płynności językowej, ale o ciekawości, która nabiera pędu.

Synek. To ponownie bolesna dla mnie językowo historia.
Od narodzin byłam zdeterminowana i mówiłam do niego wyłącznie po polsku. Doszło do tego, że tata i siostry musiały zwracać się do malca po polsku bo inaczej nie rozumiał, bądź odmawiał reagować.
W stosunku do greckich rówieśników opóźnił się bardzo w mowie, jak na wielojęzyczne dziecko przystało. Mniej więcej dwa miesiące temu zaczął wypowiadać wszystko co słyszy. Odmienia poprawnie "moje, twoje, Ty , ja, mnie , Tobie". Ale w tym nagłym pędzie zaczął pochłaniać greckość szybciej niż się tego spodziewałam i chyba po prostu nie nadążam już za nim.. Dalej mówię do niego po polsku, ale on właśnie wybrał jako pierwszy język komunikacji.. język grecki. Co jest dla mnie osobistym rozczarowaniem. Dalej wszystko po polsku rozumie i powtarza, ale wybiera próbę komunikacji po grecku w pierwszej kolejności. Mam nadzieje, że zrozumie jeszcze że z mamą po grecku nie pogada i przestanie w tym temacie nalegać..

"Co to znaczy?" i "Jak to powiedzieć po xxx" to czysto statystycznie najczęstsze zwroty w naszym domu. No może po za " nieee...!", "zostaw", "przestań" ;) Ale czegoż innego oczekiwać od małych dzieci? 

A jak wasze pociechy i plany ich dotyczące? Podołaliście nauczyć ich dwóch języków? Jak to u Was wygląda. Czy macie problemy z tą drogą edukacji? Czy zamierzacie uczyć od kołyski więcej niż jednego języka? Podzielcie się waszymi doświadczeniami i opiniami. Pomóżmy sobie wzajemnie w tym trudnym procesie. :)

Konkurs nadciąga, a w nim do wygrania fajne materiały do nauki języków! Nie zapomnij mnie odzwiedzać, by nie przegapić tej okazji! 


Wpisy powiązane tematycznie:

Sposób na kryzys w motywacji 

97 komentarzy:

  1. Nie wydaje mi się aby było to takim problemem gdy małżeństwo mieszane, bądź jeden z rodziców, zwracają się do dziecka w 2 językach. Sama znam dość sporo takich sytuacji, oczywiście język bardziej dominujący dziecko przyswaja szybciej ale po paru latach mówi biegle w obu językach. I tak np. 5 letnia dziewczynka (małżeństwo angielsko francuskie mieszkające we Francji) mogła mi tłumaczyć swojego 3letniego brata, który póki co woli mówić po francusku - choć ja sama mogłam zwracać się do niego po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to nie jest problemem dla dziecka tylko dla rodzica jezyka mniejszosci, wytrwac w tym i nie poddawac sie zmeczeniu, uwierz mi wielokrotnie tak jak piszesz jezyk wiekszosci dziecko poznaje szybciej i czasem mama zmeczona wszystkimi obowiazkami nie ma sily w jakiejs konretnej chwili dziecku tlumaczyc po polsku wiedzac, ze ono nie zrozumie, tylko szybko reaguje w jezyku wiekszosci, bo jest pewna ze w tym jezyku do dziecka dotrze to o czym mowi, to samo ma sie do spotkan po za domem, rodzinnych itp. samo posiadanie dzieci sprawia, ze trzeba byc w trybie 'oczu do okola glowy' non stop, a juz szczegolnie po opuszczeniu przystosowanej do dzieci bezpiecznej bazy- domu. Ciezko wtedy o reakcje, gdy dziecko zaczyna robic cos naprawde glupiego, w jezyku mniejszosci, ktorej dziecko nie zrozumie, a mama wie ze rozumie w innym jezyku. :) Dziecko ma w tym wieku tak chłonny mózg, ze dla niego zaden problem. Ono chłonie rzeczywistosc, taka jaka mu ja prezentujemy, nie kwestionujac jej. :) Cały ciezar spada na rodzicow. Szczesliwi sa Ci, ktorzy maja w poblizu znajomych, albo odwiedza ich wzglednie czesto ktos z kraju jezyka mniejszosci, gorzej maja Ci jak np. ja, gdzie jestem jedyna osoba, od ktorej moga uslyszec jezyk polski. :)
    W mojej okolicy po prostu nie ma innych polakow. :) Po za tym to, ze dziecko w wieku kilku lat wlada niezle jezykiem nie oznacza, ze to mu zostanie na zycie. Wielu nastolatkow sie buntuje i wypiera ze swiadomosci jezyk. Nie chce i juz. Odmawia rozmawianai w tym jezyku i koniec kropka. Problemy jesli juz ich szukac to zaczynaja gdy dzieci rosna, ida do szkoly, zaczynaja popadac w rozne mody, itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy temat. Zastanawia mnie czy dzieci uczące się już w szkole, nie mają większych problemów z językiem większości, niż ich rówieśnicy. Oczywiście nie uważam, żeby to był powód, dla którego warto rezygnować z wprowadzania kolejnego języka. Pewnie po wielu latach wyrównają poziom języka większości i dodatkowo będą wdzięczne swoim rodzicom za znajomość kolejnego. Zastanawiam się jednak, czy w wieku dorastania nie będzie to powodowało u dziecka stresu związanego z tym, ze mówi/pisze słabiej niż rówieśnicy? Jak wtedy reagować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odp pod komentarzem poniezej, jakos zle mi sie wstawila :/

      Usuń
  4. "Swoją drogą myślę, że sposoby opisane powyżej w zastosowaniu wpłyną korzystnie nawet w nauce osób już dorosłych :)"
    Co masz na myśli?

    Swoją drogą, zostawiłem Ci jakiś czas temu wiadomość na FB, nie wiem czy jeszcze tam wchodzisz, czy nie, ale tak tylko mówię. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc :) Chodzilo mi o zachowanie proporcji 20 % dziennego kontktu z jezykiem w celu wchloniencia go :)

      Co do fb to ma on tendencje do przekierowywania wiadomosci od nieznajomych do wiadomosci 'innych' i zdarzalo mi sie je juz odkrywac nawet po roku.. :P A zatem ide sprawdzic poczte :)

      Usuń
  5. Hmm nie wiem czy dobrze zrozumialam, chodzi Ci o dzieci, ktore w wieku szkolnym wraz z rodzicami przeprowadzily sie za granice?? Czy o te ktore w 'obcym' kraju sie urodzily? Jezeli chodzi o dzieci urodzone w kraju jednego z rodzicow, to ich umiejetnosci sa i beda takie same jak rowiesnikow jezyka wiekszosci od poczatku, ewentualnie odrobine opoznione, ale to sie szybko wyrowna. Jezeli zadne z rodzicow nie uczylo dziecka wczesniej jezyka kraju, w ktorym mieszkaja to i tak dziecko idac do zlobka czy przedszkola w ciagu kilku zaledwie miesiecy dogodni swoich rowniesnikow. To nie bedzie jego pierwszy kontakt z tym jezykiem przeciez. Wychodzac na ulice itd. juz slyszalo ten jezyk. Ale nawet gdyby to i tak ono jest "tutejsze" i natychmiast wchlonie sie w otoczenie. Znam polskie malzenstwo w Atenach, gdzie zadne z rodzicow nie szczegolnie umialo jezyk grecki, dlatego do dziecka wcale po grecku nie mowili. Ich dziecko poszlo do zlobka i bardzo szybko zaczelo mowic do nich po grecku, tak ze wlasni rodzice go nie rozumieli w tym jezyku. To jest jezyk regionu i srodowiska dziecka. Takie zanurzenie w obcy jezyk dla malego dziecka nie jest dlugim procesem, ono zauwaza ze caly swiat wokol funkcjonuje w tym konkretnym jezyku i go po prostu przyjmuje i z tym sie utozsamia:) To jest kwestia okolo pol roku, w przypadku dzieci do okolo 3-4 roku zycia. Nie trzeba nawet posylac do zlobka. Jezeli w piaskownicy przez pol roku dzieci dwoch narodowosci, nie znajace wlasnych jezykow beda sie codziennie ze soba bawic to po pol roku beda umiec swoje jezyki wzajemnie. Dziecko jest naprawde bardzo otwarte i ciekawe swiata.
    Dzieci, ktore sie przeprowadzily dopiero do obcego kraju a juz ucza sie w szkole sa narazone na stres, ale to tez kwestia czasu, w ktorym naucza sie jezyka, pozniej szybko dogonia rowiesnikow i wcale nie jest to kwestia lat tylko raczej miesiecy, ale latwo im moze nie byc, dlatego ze moga byc bardzo niesmiale w nawiazywaniu kontaktow z innymi dziecmi. Po za tym bez wzgledu na to jakiej narodowosci sa rodzice dziecka, jezyk wiekszosci i ten kraj, jako ze sie w nim urodzily czesto te dzieci uwazaja za swoja ojczyzne.
    Ponadto nie ma dowodow na to, ze dzieci kilkujezyczne sa madrzejsze, ale ze statystyk jasno wynika, ze dzieci kilkujezyczne osiagaja wyzsze wyniki na egzaminach. Troche na okretke odpowiedzialam, ale nie do konca wiem o co pytalas :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mam nadzieje że masz racje i tak będzie ;) Mieszkamy w Anglii 7 lat,jezyk angielski na poziomie "normalnym -komunikatywnym" :P
      dzieci sie tu urodziły,mamy angielską tv,synek ma 3 lata i własnie niedawno zaczął chodzić tu do przedszkola..
      W domu mówimy po polsku i uczymy go podstaw polskiego.
      choc mały umie alfabet i liczyć tylko po angielsku ;)
      Mam pytanie? czy twoim zadniem zostawienie nauki angielskiego w domu i czekanie aż dziecko w szkole zacznie sie go uczyc -to dobry pomysł?
      My w domu mówimy po polsku,ciężko nam sie wyzbyc polskich korzeni,do PL nie wracamy,..wprowadziłam małemu nauke angielskiegow domu,tzn książeczki typu "FIRST WORDS" itp.
      Mały wszystko chłonie i powtarza każde słowo,myśle że skoro tu mieszkamy,dzieci uczą sie w szkole to chyba pwoinno sie stawiać na "jezyk wiekszości" ?? jest to dla mnie ciężki temat?
      nnapisz mi prosze jak ty byś potraktowała swoje dziecko gdybyś była w podobnym przypadku do naszego?
      uczyłabyś tylko polskiego?tylko angielskiego? a może troche jednego i drugiego? nie wiem co mam zrobić?
      czy 3 latek sam załapie angielski w przeszkolu?

      Usuń
  6. Dzięki za odpowiedź. Dobrze mnie zrozumiałaś. Nie precyzowałam wieku dziecka, bo zastanawiało mnie czy taki problem w ogóle występuje. Jeśli u maluchów jest to kwestia kilku miesięcy, to znaczy, że to nie jest coś czym należy się szczególnie przejmować. Zwłaszcza, że ich poziom komunikacji jest jeszcze na niskim poziomie. Pewnie starsze dzieci mają większe problemy i tutaj ważne jest wsparcie rodziców. Nawet dzieci w Polsce różnie sobie radzą na języku polskim, a przecież wszystkie w domach posługują się tym językiem (tylko na różnym poziomie). Dlatego trudno spodziewać się od tych, których rodzice są z innego kraju, żeby były najlepsze z języka. Poza tym, gdy dziecko zaczyna dorastać i dyskutować z rodzicami na różne tematy w jednym języku, może mieć problemy z wyrażeniem tych samych rzeczy w innym. To może być trudne dla dzieci i dla rodziców. Oczywiście dopóki nie wpływa to na ich relacje z innymi albo ich poczucie własnej wartości, to jest ok.
    Jasne, że dzieci kilkujęzyczne radzą sobie lepiej z innymi przedmiotami, podobnie jak te, które grają na jakimkolwiek instrumencie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziom w jakim znaja jezyk i jak sobie radza w szkole nie jest tak mocno zwiazany z jezykiem, ktorym sie posluguja w domu, bo przeciez te dzieci maja kontakt z kolezankami i kolegami w szkole i po za nia. Lekcje nie sa jedynym ich kontaktem z tym jezykiem. Po za otoczeniem jest tez normalne zycie i otaczajaca rzeczywistosc w tym jezyku. Duzo zalezy tez od tego ile sie ucza. zawsze sa lepiej oczytane osoby i te mniej. :)

      Bledne wrazenie odnosisz co do komunikacji pomiedzy dziecmi i rodzicami. Jasne, ze nie beda znac zawsze tego samego slowa w kazdym jezyku, ale wtedy zarowno dzieci jak i rodzice po prostu w zdanie wrzucaja slowa okreslajace dane odczucia, emocje, zjawiska, przedmioty w innym jezyku, ktory znaja. My dorosli tez tak robimy, to nic zlego. Moze zauwazylas ogladajac jakies filmy amerykanskie, ze hiszpanie czesto w zdania angielskie wrzucaja pojedyncze slowa czy zwrote w jezyku hiszpanskim albo odwrotnie w hiszpanska mowe slowa angielskie. To jest w powszechnie wystepujace zjawisko, w niemal wszystkich kilkujezycznych rodzinach. To sie dzieje naturalnie i nie stanowi zadnej bariery. :)

      Usuń
    2. Nie mówiłam o problemach pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Tylko między rówieśnikami.
      A zjawisko wtrącania znam doskonale - nie tylko z filmów, ale z życia w Norwegii (gdzie powszechnie wtrąca się angielskie zwroty i nawet nie dlatego, że się nie zna odpowiednika). Też nie widzę nic w tym złego.
      Nie sądziłam, że temat będzie na tyle skomplikowany, że sprawi trudność w zrozumieniu się poprzez komentarze (chociaż to tylko dowód na to, że warto o tym więcej artykułów pisać). Pozdrawiam miło.

      Usuń
  7. Hej :) Mam do Ciebie pytanie tym razem związane z shadowingiem :) Przepraszam, że pod nieodpowiednim wpisem, ale nie wiem czy zaglądasz do komentarzy pod dawnymi wpisami:) Parę dni temu zaczęłam naukę z Assimila metodą shadowing i stosuję się do planu, który zamieściłaś kiedyś w tym wpisie http://onaucejezykow.blogspot.com/2010/12/metoda-shadowing-oraz-metoda.html
    Do dnia 10 wszystko wydaje mi się jasne, natomiast nie rozumiem rozpiski, która pojawia się w 11 dniu. Dlaczego przy lekcji drugiej od razu z blind shadowingu przechodzimy do kciuków? Nie powinno być wcześniej etapu czytania tekstu tylko po polsku? I jak powinien wyglądać plan nauki w kolejnych dniach, przy założeniu, że chcę do każdej lekcji zastosować wszystkie 12 punktów (czyli również scriptorium itd.)? Czy 12 dnia lekcję pierwszą przerabiam przy pomocy metody z kciukami? A co wtedy z lekcją drugą? I kiedy powinnam wprowadzić czytanie po polsku lekcji trzeciej? Mam mały mętlik związany z tym planem, a chciałabym z niego skorzystać, żeby jak najlepiej wykorzystać metodę shadowingu. Z góry bardzo Ci dziękuję za jakiekolwiek wskazówki:)
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoje pytanie jest dalej aktualne to zapytaj pod postem z shadowingiem...umknal mi Twój komentarz. Wybacz!

      Usuń
  8. Ja bynajmniej nie mam problemu, aby mowic do dziecka w swoim macierzystym jezyku. To byl, jest i mam nadzieje, ze bedzie zawsze moj jezyk numer jeden. A ja mimo, ze zyje w obcym Panstwie zawsze bede Polka i nic tego nie zmieni.Mam troszke inna sytuacje i inne jezykowe problemy, gdyz zyje na Slowacji. Jezyk bardzo zblizony do polskiego - niestety to jest jego minus;) Slowa sie plataja. I naprawde musze sie czasami bardzo skupiac, aby mowic polskim i tylko polskim.... Od poczatku wiedzialam, ze do malucha beda mowic w ojczystym jezyku i tego sie trzymam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Mój synek pierwsze słówka i wypowiedzi po polsku budował a twraz tak jak córki wybiera grecki jako pierwszy język komunikacji. Rozumie polski, powtarza słówka ale co raz mniej mówi już po polsku. Okropbie mnie to smuci:(

      Usuń
  9. Problem (o ile to słowo jest tutaj odpowiednie, może lepiej - zagadnienie) dwu czy wielojęzyczności jest coraz powszechniejsze. Zdarzyło mi się już w Polsce natknąć na dzieci bawiące się pod blokiem i żonglujące na zmianę językiem angielskim i polskim. Wydaje się, że większość rodziców dostrzega, ile daje ich dzieciom znajomość języka obcego kraju, w którym przyszło im żyć. Wiążą się z tym chociażby możliwość dalszej edukacji i awansu społecznego. Myślę też, że w ogóle warto uczyć dzieci języków od najmłodszych lat, wykorzystując ich potencjał w tym względzie. Nie podoba mi się jednak sytuacja, kiedy rodzice zaniedbują naukę języka polskiego na rzecz obcego, tak jakby wstydzili się swojej narodowości. Przypomina mi to trochę polski kompleks pochodzenia ze wsi. Dziwne tylko, że inne narodowości raczej nie starają się wyzbyć swojej tożsamości za wszelką ceną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ale czasem jest tak, że dzieci wybierają język obcy jako pierwszy i niewiele można z tym zrobić. Ja wciąż czekam, że moje dzieciaki powrócą do korzeni.. Dbam o to by polski był obecny w domu, aby się osluchiwaly ale ostateczna chęć musi wyjść z ich strony.. Co do wstydu.. Przecież mieszkając za granicą wszyscy i tak nas znają i wiedzą że jesteśmy " obcy". Nieuzywanie języka niczego tutaj nie zmienia..

      Usuń
  10. Witaj! Przypadkowo trafiłam na Twojego bloga, szukając czegoś ciekawego w sieci :)

    Moja sytuacja wygląda tak: osobiście studiuję filologię angielską (już 4-ty rok, mam licencjat). Mam za to chłopaka, który urodził się i mieszkał całe życie w Stanach, dopiero od roku jest w Polsce. przyjeżdżał jednak na wakacje do Polski z rodzicami (tutaj mają rodzinę, rodzice obydwoje są Polakami, więc miał okazję coś tam posłuchać po polsku). Jest zatem tak, że on naprawdę całkiem dobrze mówi po polsku, nawet odmienia wszystko (tylko z pisaniem jest problem), ja zaś b. dobrze operuję j. angielskim. Myślę jednak,że w przyszłości będziemy mówić do dzieci w połowie po angielsku, żeby już od małego przyswajały język obcy, i w połowie w ojczystym języku. Ponoć im mniejsze, tym szybciej wchłania wiedzę :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry plan, ciekawie jak praktyka. Dorobiliscie się może już jakichś potomków;)

      Usuń
  11. A slyszalas o OPOL? Mama powinna mowic do dziecka w jednym jezyku, i to we wlasnym jezyku, tym ktory zna najlepiej. Jezyk serca i emocji. Nie rozumiem w ogole tego Twojego zamieszania z jezykami. Po co ten chinski i angielski skoro nawet polskiego nie umialas ich nauczyc? Twoje dzieci beda native speakerami greckiego, angielskiego naucza sie w szkole jako tako, z chinskiego pewnie nie zostanie nic, a polski ledwo beda rozumiec. De facto wiec dwujezyczne raczej nie beda w tym jezykowym rozgradiaszu jaki im fundujesz. Rozdrobnilas sie na drobne niepotrzebnie. Trzeba bylo walczyc o polski, tak trudno jest dobrze nauczyc dziecko po polsku jak sie mieszka za granica i utrzymac ten jezyk na dobrym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi anonimie albo i nie... Kieruje Cie do poczatku wpisu, ktory wlasnie skomentowales/as - OPOL jest tam po krotce opisany..

      "nawet polskiego nie umialam ich nauczyc", tak dobrze znasz moje corki?

      Co do chinskiego to w miejscu, w ktorym mieszkam maja mozliwosc mowienia w nim codziennie, podoba im sie, same domagaja sie ogladania w tym jezyku i najszybciej lapia i zapamietuja slowa.

      Mnie osobiscie nie przeszkadza co wybiora. To ich zycie, to indywidualne istnienia, ktore maja swoje wlasne preferencje. Sa oswojone i osluchane z roznorodnoscia jezykowa, jesli beda chcialy jakis jezyk maksymalnie rozwinac to same o tym dadza znac. Ja dalam rade komunikacyjnie nauczyc sie kilku jezykow, a zatem nie widze przeszkody, zeby i one samodzielnie tego dokonaly, a i chocby byly tylko grecko jezyczne- co im nie grozi to i tez swiat sie nie zawali, tutaj toczy sie ich zycie. Podrosna beda chcialy poznac inne jezyki to sie ich naucza. O tym de facto ilu i jakojezyczne sa/beda to zweryfikuje czas.

      Usuń
  12. Uczenie dzieci kliku języków od najmłodszych lat,to najlepsze co może zrobić rodzic! To świetny start w przyszłość. Polecamy rodzicom dwujęzycznym, a także tym, którzy wyprowadzili się z naszego kraju (nie zapominajcie o naszej polskiej mowie! :))

    P.S. Bardzo podoba nam się ten blog :) Umieściliśmy go u siebie w polecanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest to świetny start dla maluchów. Niezależnie od tego co z tych języków wyjdzie. Gimnastyka naukowa, która im fundujemy przekłada się na zajscie pozytywnych zmian w mózgu, na które jest czas tylko gdy są małe. Dzięki. Również Was obserwuje!

      Usuń
  13. "Schizofrenia zabrała mi Syna..." - przeczytaj, proszę mój blog o chorobie, która dzień po dniu zabierała i wyniszczała mojego Syna, a rodzinę dewastowała psychicznie. Być może moje zapiski pomogą
    Ci bardziej świadomie spojrzeć na ten problem. Większość nie zdaje sobie sprawy, ile ludzi wokół nas cierpi na tę chorobę. MY - po ciężkiej walce przegraliśmy bitwę...

    Wejdź, proszę na moją stronę: http://schizofreniamojegosyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. od dziecka mówię płynnie po niemiecku i zawdzięczam to temu, że mama ze mną rozmawiała zarówno po niemiecku jak i po polsku oraz oglądałam wyłącznie niemieckie bajki, dlatego uważam, że oglądanie bajek również może nauczyć, ale niezbędna jest też rozmowa w danym języku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że podzielilas się swoim doświadczeniem!

      Usuń
  15. Bardzo podoba mi się ten post! Zaczerpnę z niego wiele użytecznych rad! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. Powodzenia w takim razie. Daj znać czy się przydały!

      Usuń
  16. hmmm,z ciekawoscia przeczytalam bo mam podobna sytuacje,tzn moje dzieci maja kontakt z wiecej niz z czterema jezykami.

    Tylko nie rozumiem,jak mozna wymagac od dziecka idacego do zlobka znajomosci jezyka???? przeciez to jest okres gdzie dziecko dopiero sie uczy mowic pierwsze slowa!
    Moj starszy synek ma 2 latka,mowie do niego wylacznie po polsku,potrafi bardzo duzo powiedziec po polsku,ale bardzo duzo mowi tez po niderlandzku ktorego sie wlasnie < zlobku nauczyl.Moj maz mowi swoim jezykiem,w domu rozmawiamy tez po angielsku,a poniewaz mieszkam w miejscu gdzie mowi sie tez po francusku,moi francuskojezyczni znajomi zwracaja sie do niego po francusku.Efekt: dziecko powtarza jak papuga z bardzo dobrym akcentem wszystko co uslyszy.Czasem sie obawiam czy to nie zaduzo,ale widzac jak synek przyswaja wszystko naturalnie mysle ze nie jest to problem.
    A propo chinskich bajek,moj maly tez je uwielbia i powtarza zaslyszane slowka,mysle ze dzieci z kontekstu rozumieja co to znaczy.
    Ja jestem zwolenniczka zwracania sie w ojczystym jezyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Spóźniona odpowiedź, ale ciekawa jestem w jakim języku mówi teraz wasz synek? Wybrał język obcy czy polski używa równolegle z obcym?

      Usuń
  17. Trzeba wpajać dzieciom od najmlodszych lat obycy jezyk, ktory na pewno w doroslym zyciu mu sie przyda i pomoze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Dziękuję za wizytę i pozostawienie opinii. Dzięki!

      Usuń
  18. Wpis jest z 1 września, minęły prawie 4 miesiące... I jak dalej z tym polskim? Udaje Ci się?
    Doskonale rozumiem Twoje problemy, mam trochę podobną sytuację i też trudno mi było walczyć o ten polski, ale generalnie mi się udało.
    Ktoś tu napisał, że dla dzieci wielojęzyczność jest najlepsza i myślę, że miał rację. Moja córka (16) uczy się teraz trzeciego języka obcego - francuskiego - (niemiecki, polski i angielski zna już doskonale) i idzie jej świetnie, bo odnajduje wiele "mostów" pomiędzy różnymi językami i po prostu potrafi do tego analitycznie podejść...
    Pozdrawiam!
    AD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię za Twoje dokobania. Trochę zazdroszczę. Z tym polskim jest u nas tak sobie. Teraz dziewczyny są wystarczająco dużo by uczyć się samodzielnie, zaczynają przejawiać chęć doskobalenia umiejętności, ale jeszcze dalej jest tak sobie.. A z synka zrobili mi greka. Początkowo mówił wyłącznie po polsku, a nagle przelaczyl się na grecki.. Dalej rozumie i powtarza po polsky ale jako pierwszy język komunikacji wybiera grecki. Jestem zrozpaczona:( pozdrawiam

      Usuń
  19. Taka dwujęzyczność to świetna sprawa. Przede wszystkim ułatwiony start w życie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Dziękuję za wizytę i pozostawienia komentarza!

      Usuń
  20. Dużo o dwujęzyczności przeczytałem na http://dwujezycznosc.blogspot.com/
    . Serdecznie polecam przeczytanie tego bloga. Są tam również umieszczone liczne materiały i książki pomocne do nauki języków dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z a sugestie. Z pewnością odwiedzę tego bloga. Pozdrawiam!

      Usuń
  21. Mam nadzieję, że ten blog będzie lepszy i lepszy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Również na to liczę! Pozdrawiam!

      Usuń
  22. Bardzo ciekawy artykuł. Czekamy na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję, że dalej masz cierplisc. Już jest wiele nowych artykułów. Pozdrawiam!

      Usuń
  23. Bardzo ciekawy artykuł...polecam przeczytanie tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ev co u Ciebie??? Brakuje mi Twoich wpisow :) Mam nadzieje ze wszystko w porzadku :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ev, jak Ci idzie uczenie dzieci języka polskiego (wprowadzając go później niż język grecki)? Mam nadzieję, że odnosicie sukcesy. U mnie to wygląda różnie, a nawet trudno idzie, bo córka zaczyna pokazywać wyraźne preferencje ku drugiemu językowi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Kiepsko.. corki prosza zeby nie mowic do nich po polsku, ale caly czas obok greckich zdan powtarzam im polskie tlumaczenie i cos tam lapia, ale kiepsko.. : (

      Usuń
    2. Hej. Minęło trochę czasu i zastanawiam się jak teraz wygląda u was sytuacja językowa? Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Ev,przepadłaś,gdzie się podziewasz??
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Odwzajemniam pozdrowienia :)

      Usuń
  29. Znam małżeństwo Anglik + Polka, mieszkają w Polsce, mają synka, który ma teraz 6 lat i mówi płynnie (jak na jego wiek) w dwóch językach: polskim i angielskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko pogratulowac tym rodzicom : )

      Usuń
  30. Mnie z kolei uczono na studiach, że dziecko dwujęzyczne powinno mieć konktakt z obydwoma jęzkami do 3-ego roku życia. Później mogą pojawić sie pewne problemy związane z konfrontacją z dwoma odmiennymi językami. Swoją drogą -ciekawy artykuł. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm to znaczy jakie problemy? : )

      Usuń
  31. Witam,
    Taki mały comment apropo dwujęzyczności. Fajnie jest, jak dziecko potrafi mówić w więcej niż jednym języku, ale....
    Mój synek ma 3 lata mieszkamy w UK, więc od połowy sierpnia (czyli pare dni temu)zaczął przedszkole. Co prawda to tylko 2.5 godz dziennie, ale zawsze. Wystarczy, aby dostarczyć wielu emocji, zwłaszcza tych negatywnych. Jako,że oboje z mężem mówimy po polsku w domu i na polskim skupialiśmy się od małego,angielskiego maluch słuchał wszędzie poza domem. I teraz poszedł do przedszkola.... Niesamowite doświadczenie, i wydaje mi się,że w przypadku mojego syna raczej nieprzyjemne:( Mały nie chce tam wracać. Wiem,że pani robi wszystko, aby mu pomóc, ale widzę ten strach w oczach jak po niego wracam. Strach wynikający z niepewności i niewiedzy. Po prostu nie rozumie jeszcze co do niego mówią....Ale cóż służba nie drużba... Tylko zastanawiam się, czy aby mu to również nie zaszkodzi zanim zacznie przynosić efekty....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak teraz ma sie Twoj synek.Podejrzewam, ze predko sie zaprzyjazni z innymi dziecmi i w lot zlapie angielski. Znam pare polska, ktora od urodzenia mowila do coreczki wylacznie po polsku, a kiedy mala podrosla to poszla do przedszkola i bardzo szybko nauczyla sie greckiego, wlasciwie nawet teraz to oni ucza sie od niej tego jezyka :D wiec cierpliwosci i zycze aby wszystko bylo pozytywnie. U mnie nie bylo takiego problemu, choc bylo podobnie. Corka uwielbiala chodzic do zlobka, ale przez pierwsze miesiace nie odezwala sie w nim ani slowem, do tego stopnia ze nauczycielki sie zaczely interesowac czy dziecko w ogole potrafi mowic.. pozniej za to jak zaczela gadac to jej zatrzymac nie mozna bylo. Widac tez bylo dla niej to wszystko odrobine stresujace i sie wstydzila, ale przez to tez dzis nie mowi dobrze po polsku.. bo wtedy zeby jej pomoc ze zlobkiem, przestalam do niej mowic po polsku, a pozniej juz nie bylo odwrotu.. teraz jest mi bardzo trudno komunikowac sie z nia po polsku, nie rozumie i nie chce zeby do niej w tym jezyku mowic.. wiec mam nadzieje, ze nie popelnicie mojego bledu i wytrwale bedziecie czekac az sie nauczy angielskiego a polskiego za zadna cene nie wyeliminujecie z codziennosci waszej..

      Usuń
    2. Witaj. Zastanawiam się jak teraz wygląda wasza sytuacja językowa.czy synek dalej chętnie rozmawia po polsku? Pozdrawiam!

      Usuń
  32. Cześć, ciekawy bardzo temat. Mam 2 synów- 2 lata i 1 miesiąc. Chciałbym aby wykorzystali okres dzieciństwa na przyswojenie języka. Co powinienem zrobić? Od dzisiaj mówić do nich po angielsku? 2 latek nie pomiesza wszystkiego?:) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasciwie to tak- jesli znasz angielski to najlepszym pomyslem byloby podzielenie rol- Ty tylko po angielsku do dzieci, a mama tylko po polsku. W innym przypadku moze Ci byc trudno, choc jesli bedziesz wytrwaly to uda Ci sie je nauczyc angielskiego nawet jesli czasem bedziesz mowic po polsku a czasem po angielsku, albo mowiac cos w jednym jezyku od razu dopowiadac to samo w drugim. Dzieciom sie nic nie miesza, co najwyzej czestym zjawiskiem bedzie, ze w jednym zdaniu uslyszysz mieszanke jezykowa w stylu "Daj mi milk", ale z czasem dziecko zaczyna sobie w glowce klasyfikowac, ze jedno to jeden jezyk a drugie to drugi i przestaje mieszac i juz mowi albo w jednym, albo w drugim :) Choc moze lobuzy maja juz prawie 5 i 6 lat i dalej w wypowiedziach jak zapominaja polskiego slowa to w toku slow wrzucaja greckie, albo w te greckie wmieszaja polskie, ale juz tylko w rozmowie ze mna, bo wiedza ze inni polskiego nie znaja, wiec to jest juz zupelnie swiadomy z ich strony zabieg. :)

      Usuń
    2. I jak? Udało się wychować dwujezycznie pociechy?pozdrawiam?!

      Usuń
  33. Dwujęzyczne rodziny to szczególnie na Zachodzie Europy, rzecz popularna. W Polsce spotykana już coraz częściej. Dzieci z takich rodzin, automatycznie poznają 2 języki obce w domu. Kolejną rzeczą jest to, że powinniśmy od jak najmłodszych lat uczyć nasze dziecko języka obcego. W przedszkolach nie jest już niczym dziwnym nauka angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takie przedszkola to tylko na razie w duzych miastach :( Bardzo bym chciala, zeby byly bardziej popularne, ale jeszcze chyba przyjdzie na to poczekac. Dzieciom wlasciwie wystarczy chodzic do przedszkola, w ktorym mowi sie w obcym jezyku i to im wystarcza, aby jezyk wchlonac i poznawac. Niestety zanim u nas takie reformy wprowadza to moje dzieci juz beda dawno w podstawowce.. a tam rozpoczna koszmar tradycyjnych lekcji jezyka angielskiego brrr...

      Usuń
  34. Swoją drogą znam przypadek de facto mojej wykładowczyni, która tak bardzo chciała uczynić dzieci dwujęzycznymi, iż dzieciaki zaczęły mieć problemy w szkole z językiem polskim. U nas jednak chodząc do szkoły uczymy się bardzo dokładnie gramatyki, ortografii i tych wszystkich rzeczy bardziej teoretycznych w porównaniu np. z rodowitymi amerykanami. Nie raz rozmawiając z native speakerem tłumaczę mu co to czasownik lub przymiotnik ponieważ dla nich wydaje się być to zbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko pozazdroscic uporu wykladowczyni, tez bym tak chciala, ale u mnie jest odwrotnie, ciagle jeszcze walcze aby dla moich dzieci jezyk polski nie byl zupelnie obcy, ale czuje sie co raz bardziej przegrana na tym polu :/

      Fakt z ta gramatyka. Grecy maja tak samo, trudno im wytlumaczyc co to rzeczownik a czasownik, kiepsko u nich z teoria :D

      Usuń
  35. Ja nadal nie widzę nowych, to tylko ja czy ich brak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nowych czego? :D postow czy komentarzy? Komentarze wszystkie trafialy do akceptacji z powodu ogronej inwazji spamu w komentarzach, w celu go wyeliminowania, ale od tej pory bede sie starac usuwacspam i szybciutko publikowac normane komentarze..prosze o wybaczenie za zwloke...:(

      Usuń
    2. A teraz? Powinno być wszystko widoczne. Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  36. Dzięki za przydatny wpis. Za 3 miesiące szykuje mi się potomek, zamierzam go od początku oswajać z angielskim :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze :) Gratuluje potomka i zycze aby wszystko poszlo pomyslnie :) zycze rowniez wytrwalosci, bo to chyba klucz do sukcesu..aby sie nie poddawac i nie eliminowac drugiego jezyka z powodu np. zmeczenia.. :)Pozdrawiam

      Usuń
    2. Hej! No i jak? Czy udało się potomka wprowadzić ns dwujezyczna drogę? Pozdrawiam!

      Usuń
  37. Dziękuję za przydatne rady dotyczące osłuchania dziecka z językiem obcym. Moje dzieci od najmłodszych lat miały puszczane bajki w języku angielskim.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dwujęzyczność rodziców to naprawdę dla dziecka wielki dar, który doceni póżniej. Tak czy inaczej jak podchodzicie do sytuacji, gdy dziecko ma do czynienia już z dwoma językami, a rodzice dokładają kolejne? Mówimy o dziecku w wieku ok 3 lat.Ostatnio miałem do czynienia z takim dzieckiem, które gubiło poszczególne słowa w wybranych językach, co powodowało kilkujęzyczną wypowiedź, pozostającą cały czas jednym zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To część procesu nauki tych języków, zupełnie naturalna. Później dziecko uczy się rozróżniać języki. Nie ma w tym nic złego. Na tym etapie rozwoju dziecku jest wszystko jedno czy jeden/ dwóch/ trzech języków się uczy. Jego mózg jest wyjątkowo elastyczny i z łatwością się dostosowuje. Mnie osobiście przerasta wychowywanie trzyjezycznych dzieciaków, ale jeśli ktoś umie to zorganizować to czemu nie?

      Usuń
  39. Jestem mamą 3 latki i 15 miesięcznych bliźniaczek. Edukację językową z 3 letnią dziewczynką rozpoczęłam od 6 miesiąca życia z maluchami podobnie. Mówimy z mężem sprawnie po angielsku chociaż nie jesteśmy anglistami. Moja 3 letnia pociecha pewnie porozumiewa się z nami po angielsku natomiast z całym innym otoczeniem po polsku. Można nauczyć dziecko języka nie będąc nativem. Jeszcze chwilkę i na swoim blogu opiszę cały proces nauki gdyż sporo ludzi mnie zaczepia pytając jak tego dokonaliśmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Ciekawa jestem jak potoczyły się wasze językowe losy. Czy udało się dzieci wychować dwujezycznie? Pozdrawiam!

      Usuń
  40. Czasami takie dzieciaki bardzo śmiesznie mieszaja języki ze sobą. One są tego nieświadome, ale to dla nas zabawne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Dużo radosny h wspomnień z tego powstaje.:)

      Usuń
  41. Moim zdaniem jeśli małżeństwo jest mieszane, to dziecko powinno mówić w obydwu językach. Wyobrażacie sobie jakby dziecko mówiło tylko po polsku i nie miało jak porozmawiać z anglojęzycznymi dziadkami? Dla mnie to by była porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak być powinno, ale różnie to bywa.. :(

      Usuń
  42. Ja jestem za dwujęzycznością. Uważam, że dziecko się wtedy lepiej rozwija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ;) ale to trudny proces dla wszystkich i różnie z tym bywa. Napewno warto walczyć by udało się dzieci nauczyć kilku języków. Nawet jeśli się nie uda to zaowocuje to w późniejszym życiu dziecka łatwiejszym przyswajaniem języków.

      Usuń
  43. Rety,ale mnie ten wpis ucieszył, bo właśnie się zaczęłam martwić, jak sobie poradzić z tematem. Jestem w związku polsko-włoskim, rozmawiamy ze sobą po angielsku. Córka ma 1,5roku. To co mnie ogromnie cieszy, to że rozumie świetnie włoski, mimo że słyszy go dużo mniej niż polski. Na razie mówi mało, jak już to po polsku, choć słowo "jedzenie" tylko po włosku : ) A teraz zdaje się przeprowadzimy się do Niemiec. No,ale już jej niemieckim nie będę się przejmować, bo przyswoi przez skórę jak rozumiem. Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Miło mi, że wpis jakoś się przydał. :) Gratuluje córeczki! Nie zrozumiałam gdzie teraz mieszkacie - Polska czy Włochy? Tak czy innaczej życzę wytrwałości i powodzenia z mówieniem do dziecka po polsku. Wiem jakie to trudne gdy mieszka się za granicą i żyje w mieszanym małżeństwie.. Problemem staje się nie poznanie języka kraju, w którym zamieszkacie ale nauczenie dziecka języka ojczystego. Córeczka jeszcze maleńka więc bez problemu chłonie teraz całą wiedzę. Podejrzewam, że gdy tylko pójdzie do żłobka opanuje niemiecki błyskawicznie i najpewniej to ten język zacznie używać najlepiej, dlatego odwagi z walką o język polski życzę! Pozdrawiam!

      Usuń
  44. Część. Jestem ojcem 2lata+9mies Dorotki. Mieszkamy w pl. Angielski nabyty w szkole plus praca wakacyjna w krajach ang-jezycznych. Od czasu gdy mi ale 9mies mówię do niej tylko po angielsku (taki ala OPOL). Do żony i innych po polsku. Żona i cała reszta też oczywiście tez pl. Efekt jest taki ze córką do mnie często zwraca się po ang szczególnie gdy nikogo innego nie ma w pobliżu. Przeważnie są to popularne i czesto powtarzane zdania a jak już coś bardziej skomplikowanego to przestawia się na polski. Rozumie wszystko co do niej mówię i czytam (poziom Mr Men) Jeśli ktoś zna jakieś fajne serie książek po ang (coś na podobieństwo polskiej serii Basia i Franek) to chętnie poznam bo ciężko coś fajnego znalezc. Znam zasade 20% wiec staram sie po pracy jak najwiecej z nia przebywac i "nawijac". Czetam jej srednio 20min dziennie, bajki ogląda z Youtube (kiedyś peppa pig teraz przerzucila sie sama na Ben and Holly)ok 30min dziennie. Lekko nie jest mówić ciągle w nie swoim ojczystym języku ale radosc z jej postępów trzyma mnie przy postanowieniu. Druga sprawa to rozmowa po ang przy obcych gdzie z pewnością niektórzy myślą sobie "Temu to na głowę padlo ;) " więc czasem jest to wyjątek ze powiem do Dorotki po polsku. Mówienie do dziecka w języku obcym tak wchodzi w nawyk ze zauważyłem że do innych dzieci też mi się nasuwa ang. Z Hellen Doron zrezygnowalem po 2 zajeciach bo rówieśnicy uczyli się mega podstaw a ze starszymi to była za mala. Tyle moich doświadczeń w temacie. Czy któż z Was może ma podobny przypadek? Wymiana doświadczeń może pomoże w osiągnięciu celu dwujezycznego dziecka w polskich realiach :) Pozdrawiam Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
  45. Najgorzej jak rodzice dziecka są osobno i w innych krajach, wtedy dziecko jest takie w rozdarciu.

    OdpowiedzUsuń
  46. Witam, bardzo ciekawy wpis - nie wiedziałem, że nauczenie się dwóch wielu języków przez dziecko może przysporzyć tylu kłopotów :) Mój brat mieszka w Norwegii ze swoją żoną i prawdopodobnie będą tam wychowywać swoje dzieci. Ciekawe, czy będę mógł kiedyś porozmawiać swobodnie ze swoim bratankiem/bratanicą. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Mam rodzinę w belgi, tam wiele narodów. Dziecko chodziło do przedszkola i mówiło w 4 różnych językach. Nie dało się zrozumieć, dopiero z czasem złapało te dwa najważniejsze języki

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja uważam, że jeśli małżeństwo jest mieszane, to dziecko powinno mówić w dwóch językach, żeby móc porozumieć się z rodziną z każdej strony.

    OdpowiedzUsuń
  49. Córka chodzi do Teddy School Gliwice i widzę, że efekty są niesamowite, dlatego polecam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo ciekawy artykuł, dla dziecka na prawdę łatwo się nauczyć języka:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja znam takie małżeństwo gdzie mąż jest Rumunem, żona Angielką a mieszkają w Polsce a dziecko jest trzyjęzyczne, mając zaledwie 5 lat i uważam, że super sprawa już jest na wygranej pozycji w porównaniu do innych dzieci. Moje córki posłałam do empik school na kurs dla dzieci. Fajna sprawa, tańczą, śpiewają a przy okazji lizną sobie języka, młodsza to do misia po angielsku nawija :)

    OdpowiedzUsuń
  52. żebym ja się miała okazję tak języka nauczć za dzieciaka... to by pewnie moje zycie było teraz prostsze :) ale nie jest tak źle, na szczęście udało mi się opanować przynajmniej angielski w szkole lincoln. trochę pracy musiałam włożyć ale było wrato

    OdpowiedzUsuń
  53. Myślę, że w małżeństwach mieszanych jest o wiele łatwiej. Ja się zdecydowałam jednak na dwujęzyczność zamierzoną, która podbiega pod opisywaną w artykule opcję: "Gdy jeden z rodziców zna dobrze język obcy..." Mając za przykład koleżankę zdecydowałam się na metodę OPOL, co jest dużym wyzwaniem, bo ja uczę dziecko języka angielskiego, a mieszkamy w Polsce. Tata jest od języka polskiego. I to działa i chyba w naszym przypadku żadnych opóźnień mowy nie ma, no chyba, że wierzyć mojej mamie, że ja zdaniami mówiłam na rok, to jest opóźnienie, bo u mojego malucha pierwsze zdania się pojawiły w wieku 17 miesięcy. Mam też taką teorię, że może karty do czytania globalnego wg. Glenna Domana pomogły, bo gdzieś natknęłam się na taką informację, że przyśpieszają rozwój mowy. Tak się wkręciłam w tą dwujęzyczność wbrew otoczeniu w sumie i we wczesną edukację mojego malucha, że założyłam bloga: http://teachyourbaby.pl/, do którego śledzenia zapraszam. Dzieje się u nas dużo ostatnio. Skok rozwojowy jeśli chodzi o mowę.

    OdpowiedzUsuń